Podziemie Opowiadań
Zaloguj się
Login/Adres e-mail::
Hasło:
Nie pamiętam hasła
Nie masz konta?
Rejestracja



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Tryby wyświetlania wątku
Opowieść o Nekromancie
#6
(09-11-2018, 21:17)Adeptus Gedeon napisał(a): Odnośnie wypowiedzi w cudzysłowach – to jest celowy zamysł, chodziło o podkreślenie, że to jest opowieść snuta przez bajarza/nauczyciela i to on „cytuje ”  nekromantę, nie obserwujemy bezpośrednio wydarzeń, tylko słuchamy o nich. (Spoko, niemniej przy tak długiej formie myślę, że spokojnie można by wrócić do tradycyjnego zapisu dialogów, który jest bardziej przejrzysty, i tak to jest opowieść)

Podobnie, powtarzanie „tym niemniej ” też jest celowe). (A tu nie wiem, czemu "tym niemniej" ma być celowe – co to daje? Fakt, to ktoś opowiada, ale jak wspomniałam, forma jest tak długa, że traci to na znaczeniu i powtórzenia brzmią jak powtórzenia, nie jak czyjś styl wypowiedzi. W każdym razie moim zdaniem)



Pomiędzy jego ziomkami rozniosły się wieści o człowieku, który przechadza się pomiędzy chorymi i umierającymi, niosąc im ukojenie w chwili śmierci, podczas, (zbędny przecinek) gdy jego samego zaraza nie tyka.

Choć czerpał moc na prawo i lewo, zdawał sobie (zdawał sobie sprawę), że długo tak nie wytrzyma.

W ciągu paru dni, (zbędny przecinek)u młodszej z jego latorośli pojawiły się pierwsze plamy na skórze.

Nadeszła chwila, kiedy żona Nekromanty i jego starszy syn wyszli z domu, żeby zdobyć coś do jedzenia. On sam miał zostać w domu, aby doglądać chorego.

Siedział tuż obok jego łoża, gotów(przecinek – równie dobrze można pozbyć się i przecinka, i "aby") aby w razie potrzeby podać mu wodę, (zbędny przecinek)czy usłużyć w inny sposób.

Co prawda,(zbędny przecinek) nie było takiej potrzeby. Umierający zapadł w sen – niespokojny, chyba nawiedzany przez jakieś majaki(chyba nawiedzały go majaki/chłopca – syna lub cokolwiek innego – nawiedzały majaki: wypadałoby zaznaczyć, kto jest podmiotem, bo skoro "niespokojny" odnosi się do snu, to "nawiedzany" też, a przecież sen nie może być nawiedzany i nie może pojękiwać), bo cicho pojękiwał.

(akapit)Kiedy tak rozmyślał, nagle jego potomek otworzył oczy i spojrzał na swego ojca. Otworzył (Można dać "rozchylił") też spierzchnięte usta i wyszeptał głosem pełnym cierpienia i rozpaczy(dwukropek) ,,(Jak te wariacje na temat cudzysłowów powstają to dalej nie rozumiem :D )Pomóż mi, ojcze!”.

Co prawda,(zbędny przecinek) nikogo z tych biedaków nie uleczył, ale i tak wielu ludzi uważało, że jest człowiekiem ,,dotkniętym przez bogów”. Niektórzy przebąkiwali, że raczej przez demony, (zbędny przecinek)niż bogów...

Systematycznie wysysał z nich siły życiowe,(albo tu zbędny przecinek...) tak,(...albo tu zbędny przecinek) że stali się apatyczni i ospali...

Prócz jednego,(zbędny przecinek) miejscowego rzeźnika.

W owym czasie,(zbędny przecinek) nauczył się już wysysać życie na odległość. Pewnego dnia, kiedy rzeźnik przechadzał się w południe pomiędzy kramami rozstawionymi na targowisku, nagle padł na ziemię. Kiedy inni podbiegli, aby sprawdzić, co się stało, okazało się, że mężczyzna był martwy.

A chociaż garncarz był przekonany, że zabił osobnika zbędnego,(zbędny przecinek) czy wręcz szkodliwego, to z późniejszej perspektywy był to jego finalny krok w ciemność...

Od tej pory zdarzało mu się uśmiercać tych, którzy stanęli mu na drodze – pijaka, który napastował jego żonę... (Przecinek zamiast wielokropka, za dużo tych wielokropków) skąpego bogacza, który nie miał zamiaru mu zapłacić za nową wazę... (Tu tak samo – chyba że tak jak później zrobisz z tego po wielokropku nowe zdanie, ale i tak co za dużo wielokropków to niezdrowo) wyniosłego wojownika, który spojrzał na niego z pogardą...

Jednocześnie, (zbędny przecinek)zwiększał swoją wiedzę i moc. Kiedy zrozumiał, jaką broń dostał w swoje ręce, zapragnął jeszcze bardziej ją wzmocnić. Chciwie chłonął wszelkie okruchy wiedzy, jakie był w stanie zdobyć.

Kiedy staruszka sobie popiła, wdzięczna za dar i rozochocona trunkiem,(zbędny przecinek) snuła mu opowieści o dobrych i złych duchach i o tym, jak pozyskiwać sobie ich przychylność.

Udawał przed nim prostaczka, oszołomionego,(zbędny przecinek) tym, że może obcować z tak wielkim mędrcem i ciekawego jego wiedzy (to ostatnie akurat nie było udawane).

Pewnego dnia do osady zawitał człowiek, który mienił się być(zbędne) wędrownym wróżbitą i zaklinaczem.

(zbędne wcięcie albo od nowej linijki) Wyszedł na spotkanie zaklinaczowi.

Ale nawet jeśli nieboszczyk okazał się być szarlatanem, ,,spotkanie”(Skąd cudzysłów? To było przecież spotkanie, najpierw się spotkali, a potem w trakcie spotkania ten wróżbita zginął) z nim pomogło Nekromancie poszerzyć wiedzę.

Ale między wierszami,(zbędny przecinek) dało wyczytać co nieco przydatnych rzeczy.

Nie,(zbędny przecinek) w uszach, wprost w umyśle...

Czasem, nocami, garncarz wymykał się na cmentarz, gdzie pod ziemią zagrzebano tysiące urn – wielu(wiele – urn) z nich,(zbędny przecinek) stworzonych jego ręką.

Zarysy skrzydeł, szponów... Upiornych paszczy rozwartych w krwiożerczych uśmiechach – tak strasznych, że czuł, iż gdyby patrzył na nie zbyt długo, serce stanęło by(stanęłoby) mu ze strachu...

Pewnego dnia,(zbędny przecinek) jeden z sąsiadów przyszedł do garncarza z prośbą, aby ten spróbował pomóc mu wyleczyć skręcony nadgarstek.

Uzdrowiony opowiedział o cudzie swoim znajomym, którzy wkrótce udali się do garncarza (przecinek)prosząc, aby pomógł im w ich problemach.

Już przedtem, (zbędny przecinek – chyba że chcesz wtrącenie, to po "pogrzebowym" wstaw przecinek, a ten zostaw)jako osoba mająca swój udział w rytuale pogrzebowym był traktowany jako ktoś związany ze światem duchowym...

Zresztą, (zbędny przecinek)już nie lepił garnków. W swoim warsztacie zatrudnił kilku ,,wyznawców”.

I tak powstały pierwsze zaczątki księgi, która została później rozwinięta przez niezliczonego(niezliczone) pokolenie nekromantów, wiedźm i czarnoksiężników. Księgi, którą dzisiaj niektórzy zwą Necronomiconem...

Jego żona i syn wiedzieli, że ojciec rodziny gromadzi akolitów, podejrzewali(przecinek) że wtajemnicza ich w jakieś dziwne praktyki – ale nie znali szczegółów.

Podekscytowanymi głosami, (zbędny przecinek)wypytywali swojego ,,mistrza”, co też zaplanował na dzisiejszą noc.

Nie był utalentowanym muzykiem, a dźwięki, które wydobywał z instrumentu (przecinek)były jedynie bladym odbiciem tych, które rozbrzmiewały w jego umyśle...

Okazało się, że rytuał przeprowadzany w grupie działa jeszcze wspanialej,(zbędny przecinek) niż odprawiany w samotności.

(akapit)W każdym razie,(zbędny przecinek) mag czuł się cudownie.

W dodatku,(zbędny przecinek) postrzegał wyraźnie siłę życiową każdego z tych stworzeń.

Mniejsze punkciki,(zbędny przecinek) symbolizujące pomniejsze istoty... C

Sięgnął jednocześnie po życie wszystkich zwierząt i owadów w okolicy i wchłonął je,(zbędny przecinek) niczym pijak wychylający kufel jednym haustem.


Gdzieś tam, za morzem pośrodku buszu(przecinek) wymalowany krwią wrogów szaman bił miarowo w bębny. Gdzieś tam, (zbędny przecinek)na równinie trębacz intonował sygnał do wymarszu dla żołnierzy – Nekromanta czuł, że żaden z nich nie przeżyje tej bitwy.

Gdzieś tam, w piekle(zbędny przecinek) potępieńcy zawodzili, a demony rechotały – głosy jednych i drugich były jednakowo przepełnione cierpieniem. Gdzieś tam, w Pustce między światami(przecinek) błyskawice mocy (Nie mogę się pozbyć skojarzenia z Imperatorem z Gwiednych Wojen xD) trzaskały podczas astralnych sztormów.

Poczuł(przecinek) jak serce podchodzi mu do gardła. Natychmiast kazał demonom, aby zostawiły dwóch profanów w spokoju. Duchy nie chciały usłuchać, podniecone bólem i strachem ofiar, ale siłą swej woli zmusił je, aby poszły precz, z powrotem do Pustki i piekielnych światów (przecinek)które się w niej unoszą.

Zapewne,(zbędny przecinek) wraz z jednym ze swoich przyjaciół wymknął się, aby podejrzeć, co też robi ojciec po nocach.

Oczywiście,(zbędny przecinek) dla jej dobra, nie chciał pomnażać jej bólu. Okłamał ją, mówiąc, że jego wrogowie podburzyli ludność przeciwko niemu. Ich syn zginął z rąk rozszalałego tłumu, a lada chwila wrogowie podejdą pod dom z pochodniami. Kobieta zaczęła płakać i lamentować nad losem ich ostatniego dziecka, ale Nekromancie udało się jej przemówić do rozsądku na tyle, aby zrozumiała, że muszą uciekać. Żona chciała spakować chociaż najpotrzebniejsze rzeczy, ale w tej chwili na zewnątrz dały się słyszeć wściekłe głosy ludzi idących w stronę ich domostwa. Musieli uciekać natychmiast. Mag osłonił siebie i kobietę mrokiem, tak że nikt ich nie dostrzegł, kiedy uciekali z miasta.

Inaczej, (zbędny przecinek)oboje by zginęli.

(akapit)Zaczął czerpać.

Czuł (przecinek)jak zmęczenie znika, ale mówił sobie(dwukropek) ,,Jeszcze trochę, jeszcze tylko trochę... Nic się nie stanie, a muszę mieć pewność, że starczy mi sił na poszukiwania”.

Kiedy Nekromanta uświadomił sobie, co zrobił, wpadł w rozpacz.

Uświadomił sobie też, (zbędny przecinek)okrutną ironię losu. Oto oddał się Śmierci, aby uchronić swoich bliskich przed nią... a w efekcie,(zbędny przecinek) wszyscy jego bliscy zginęli z jego własnych rąk!

A potem, w nagłym przebłysku, wygłosił słowa, które miały stać się kredo wszystkich nekromantów, aż po krańce czasów, aż świat sczeźnie i powróci do Pustki, z której powstał.(dwukropek zamiast kropki)
,,Życie ze śmierci wyrasta. Życie śmiercią się karmi. Życie ku śmierci podąża”.

Okej, jeszcze jedno dla uzupełnienia tego, o czym wspomniałam przed poprawkami: to, że to jest czyjaś opowieść widzę z tego co zauważyłam tylko w dwóch miejscach – w tytule i na początku pierwszego fragmentu. Potem w tym całkiem długim tekście czytający (no, może gdyby nie opis wydarzeń z większego dystansu niż w zwykłej narracji trzecioosobowej i trochę zwrotów do czytającego) może zapomnieć, że to są czyjeś słowa. Dlatego też wyszczególniłam te kwestie i niektóre powtórzenia. W tym przypadku nie sądzę, by nadawanie temu charakteru wypowiedzi (czyli na przykład dodawanie jakichś często powtarzanych przez mówiącego określeń) miało sens. Podczas czytania trochę mi się to gryzło po prostu.

A teraz krótkie podsumowanie: podobał mi się ten tekst, mimo że nieszczególnie przepadam za konwencją opowieści, o czym chyba już wspomniałam (wolałabym mieć z tego "normalne" opowiadanie :D). Bardzo zgrabnie napisane, a że to jest w zasadzie jeden wielki opis, to jest to z moich ust tym większa pochwała. Czytało mi się naprawdę przyjemnie, z nielicznymi, nieznacznymi zgrzytami. Ciekawie przedstawiłeś drogę prostego człowieka do stania się mrocznym, złym magiem. Nie byłam szczególnie zaskoczona ani sposobem, w jaki zginął drugi syn, ani tym, co stało się z żoną, ani zakończeniem, jednak dzięki temu, jak to opisałeś, i tak wywarło to na mnie odpowiednie wrażenie. Krótko mówiąc: porządny tekst.
Roboty nie wyrywają ludziom rąk, gdy tamci robią błędy w opowiadaniach, a Vetbacca – tak ~ Nidrax
Odpowiedz
Reklama AdSense
« Starszy wątek | Nowszy wątek »


Wiadomości w tym wątku
Opowieść o Nekromancie - przez Adeptus Gedeon - 02-11-2018, 16:37
RE: Opowieść o Nekromancie - przez Vetala - 02-11-2018, 18:30
RE: Opowieść o Nekromancie - przez Adeptus Gedeon - 03-11-2018, 17:57
RE: Opowieść o Nekromancie - przez Vetala - 03-11-2018, 22:29
RE: Opowieść o Nekromancie - przez Adeptus Gedeon - 09-11-2018, 21:17
RE: Opowieść o Nekromancie - przez Vetala - 10-11-2018, 00:56

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Opowieść z Wiecznego Lasu Stanly 1 1,145 02-11-2017, 20:28
Ostatni post: Vetala

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości