Podziemie Opowiadań
[ANALiza] Nienawidź i kochaj braciszka - Wersja do druku

+- Podziemie Opowiadań (https://podziemieopowiadan.pl/forum)
+-- Dział: Luźne (https://podziemieopowiadan.pl/forum/forumdisplay.php?fid=7)
+--- Dział: Dzieła nieliterackie (https://podziemieopowiadan.pl/forum/forumdisplay.php?fid=45)
+--- Wątek: [ANALiza] Nienawidź i kochaj braciszka (/showthread.php?tid=2907)



[ANALiza] Nienawidź i kochaj braciszka - Nidrax - 13-08-2015

Tekst zachowany w formie oryginalnej, więc wcięć akapitowych nie będzie :p
Analizowali dla was Nidrax i Ginger.

Rozdział II

No to zobaczmy, co tutaj mamy…
Totalną beznadzieję, ale nie wyprzedzajmy faktów.

-Jak tam u was w szkole jest?– spytal Edward, ale slychac bylo, ze moja odpowiedz wcale go nie interesuje.
Jechalismy juz moim autem do szkoly.
-Za 5 minut bedziemy na mijescu Edward -powiedzialam usmiechajac sie.
Nie odwzajemnil usmiechu. Patrzyl w szybe i byl jakis dziwny. Inny niz wczoraj czy w sobote.
Czy każda kobieta już po dwóch dniach znajomości jest w stanie stwierdzić, co jest dla kogoś normalnym zachowaniem?
Wydaje mi się, że nie... *wyciąga listę* Odhaczać moc z dupy Mary Sue?
Nie, to chyba za mało.

-Denerwujesz sie? -spytalam
-Nie rozsmieszaj mnie- prychnal zlosliwie
O co mu do cholery chodzi?!
Bylismy juz na parkingu szkolnym.
-O co ci chodzi? Zrobilam ci cos? -spytalam spokojnie
-Nie- odpowiedzial chlodno po czym szybko wysiadl z samochodu. Po chwili zrobilam to samo. Jezeli tak ze mna pogrywa to niech radzi sobie sam. Nie zwazajac na jego osobe, ruszylam w strone wejscia do szkoly.
Ja przepraszam, ale czy McSparkle jest niewidomy czy cuś, że potrzebuje pomocy w dotarciu do szkoły z PARKINGU PRZED WEJŚCIEM i zostawienie go samego przy samochodzie jest utrudnieniem?
Może Bella z góry zakłada, że jest społecznie upośledzony jak ja i będzie się bał sam wejść do budynku.
W sumie, jestem w stanie zrozumieć lęk przed wejściem do budynku pełnego ludzi.
No nie?

-Bella!– zawolal zdziwiony
Odwrocilam sie. Spojrzelismy na siebie. Nie odezwalam sie. Patrzyl na mnie zdziwiony.
-Nie idziemy razem?
-Wydawalo mi sie, ze wolisz isc sam- powiedzialam sarkastycznie
-Masz charakterek. Lubie takie…– powiedzial przyblizajac sie do mnie. Zrobilam sie cala czerwona i troche… zdegustowana. Myslalam ze jest inny… Byl zbyt blisko.
Gdyby jednak był trochę dalej, to już byłby całkiem inny. Nie ogarniam tej zależności charakteru od odległości.
No bo z bliska wygląda inaczej, więc jest inny.
Jest brzydszy, przez co głupszy?
A to tak u Was działa?
Nie mam pojęcia *rozkłada bezradnie ręce*. Próbuję ogarnąć tę zależność, alem chyba zbyt trzeźwa...

-Spoznimy sie-odsunelam sie gwaltownie.
Ruszylismy najpierw do sekretariatu zalatwic wszystkie formalnosci. Pierwsza i ostatnia lekcje mielismy razem. Siedzialam z nim na pierwszej. Po niej go nie widzialam. Gdy nadeszla dluga przerwa bylam pewna, ze siadziemy razem. Wchodzac na stolowke z Angela i Erickiem doznalam szoku. Edward siedzial z Mikiem, Jessica i ich paczka! Co to ma znaczyc?! Swietnie sie z nimi bawil…
Bo oczywiście grzechem śmiertelnym jest dobrze spędzać czas z arcywrogiem Merysujki.
Pal licho, Nidu-san, że z arcywrogiem! On śmiał ZNALEŹĆ SOBIE ZNAJOMYCH, zamiast siedzieć cicho w kącie i chlipać smutno, że Mary Sue nie ma obok. Przecież tak się nie godzi!
Jak on śmiał być silnym, niezależnym mężczyzną? W dzisiejszych czasach to nie do pomyślenia.



Podobało się? Reszta pod adresem: http://kanalizatornia.nidrax.eu/fantastyka/nienawidz-i-kochaj-braciszka-czyli-twilight-moja-historia-cz-2/