Podziemie Opowiadań
Najpierw było słowo... A potem przestaliśmy je szanować... - Wersja do druku

+- Podziemie Opowiadań (https://podziemieopowiadan.pl/forum)
+-- Dział: Artykuły (https://podziemieopowiadan.pl/forum/forumdisplay.php?fid=21)
+--- Dział: Felietony (https://podziemieopowiadan.pl/forum/forumdisplay.php?fid=32)
+--- Wątek: Najpierw było słowo... A potem przestaliśmy je szanować... (/showthread.php?tid=2395)



Najpierw było słowo... A potem przestaliśmy je szanować... - Yerzay - 30-08-2014

Cóż, wierzcie czy nie, ale łatwo mnie rozdrażnić. Może taki wiek, albo to moje przysposobienie introwertyka odzywa się gdzieś tam w środku i namawia do złych rzeczy. Albo kto wie, może diabeł się mną w końcu zainteresował. Chociaż w to ostatnie wątpię.

Najłatwiej wyprowadzić mnie z równowagi mówiąc do mnie. Gdy ktoś mnie o coś poprosi, nie ma problemu, gdy ktoś przyjdzie do mnie z jakąś sprawą, cóż, wysłucham. A może ktoś chcę podyskutować? Nie ma sprawy, lubię dyskutować. Ale wrze we mnie krew, gdy słyszę kolejne „co tam?”. Cóż, w takiej sytuacji mam ochotę odpowiedzieć „gówno”. Rozumiem doskonale, że na przestrzeni wieków i całego tego postępu, który widać wokół nas, słowo straciło na wartości, lata na wietrze jak swobodny ptak i znaczy mniej niż zero. Ale ludzie, czy w parze z tym musi iść rzeczowość?

Rozumiem, może to ja jestem nie z tej planety. Są pewnie i tacy ludzie, co lubią pogadać od rzeczy. Być może to kwestia gustu, ale z mojego punktu widzenia, zmierza to w naprawdę złą stronę. Ciężko wysnuć jakieś wnioski, temat jest rozległy jak rzeka. Ile ludzi na ziemi, tyle pewnie znajdzie się opinii. Ale opisuję go tylko, aby zwrócić uwagę na ten problem, bo po części można to tak nazwać. Bardzo lubię i respektuję ludzi, którzy potrafią szanować słowa. Potrafią je odpowiednio dobrać, dobrze sformułować, bez zbędnego gadania. Z resztą, może dlatego słowo honoru było tak ważne w średniowieczu? A nawet wcześniej. Ale jak już mówiłem, słowo straciło na przestrzeni lat i z pewnością nadal będzie tracić. Pojawiła się telewizja, wszedł internet. Przepływ informacji się zmienił, łatwo zbłądzić. Ba! Niektórzy błądzą przez wiele lat, albo nawet życie. Bo i nawet książki mogą kłamać.

Napisałem to głównie dlatego, aby każdy sobie przemyślał temat. Myślę, że wszyscy powinni wyciągnąć z tego wnioski i zachować je dla siebie. Kiedyś doszedłem do pewnego stwierdzenia, że to słowa budują świat. Cóż, może coś w tym jest. Jeśli tak, to budujmy go z głową.


(Trochę krótko, wiem, przepraszam ;D)


RE: Najpierw było słowo... A potem przestaliśmy je szanować... - Naxster - 30-08-2014

Szczerze mówiąc ciężko mi powiedzieć o czym jest ten felieton. O tym, że ludzie nie umieją zacząć konwersacji? Że ludzie lubią rozmawiać o rzeczach błahych, co jest z jakichś powodów złe? Że manipuluje się słowami by odwrócić ich znaczenie? Naprawdę nie wiem.
W samym artykule pełno jest tez zapychaczy w formie stwierdzeń ogólnofilzoficznych bądź czysto wodolejacych: "Ile ludzi na ziemi, tyle pewnie znajdzie się opinii", "Ba! Niektórzy błądzą przez wiele lat, albo nawet życie."
Jest też sprawa fatalizmu i "wszystko idzie ku gorszemu bo rozwój, telewizja itd". Co konkretnie zmierza ku gorszemu i czemu niby było lepiej? Średniowieczny honor? No proszę cię...
Niemniej największą złość odczuwasz widzę do luźnych konwersacji. Czemu? Nie żyjemy w świecie RPG gdzie każdy dialog ma coś mówić. Jeżeli spotyka się ze znajomymi, chce się pogadać o wszystkim i o niczym, ciesząc się swoim towarzystwem. Skąd ten nazizm merytoryczny? Jeżeli nie lubisz takich pogawędek to ich nie prowadź, ale czemu zakazywać ich innym?
Poza tym "co tam" jest całkiem prostym pytaniem skłaniającym rozmówce do opowiedzenia czy spotkało go ostatnio coś interesującego.


RE: Najpierw było słowo... A potem przestaliśmy je szanować... - Yerzay - 30-08-2014

Mam na myśli rozpoczynanie rozmowy, samemu do końca nie wiedząc po co. "Co tam", to bardzo ogólne pytanie. Lubię, jak ktoś ma jakieś tematy do obgadania, czymś zainteresuje. Często zdarza się, że po odpowiedzi na pytanie "co tam", rozmowa zamiera. I to jest to rzucanie słów na wiatr, rozpoczynanie zbędnych dyskusji. W różnych sytuacjach.

PS. I nikomu nic nie zakazuje, w końcu sam nie żyję na tej planecie ^^


RE: Najpierw było słowo... A potem przestaliśmy je szanować... - whoisyourdad - 30-08-2014

Cytat:gdy słyszę kolejne „co tam?”
Ale o co chodzi autorowi felietonu ? Każdy kto z tobą rozmawia, ma do ciebie się zwracać niczym Mickiewicz ? Gdy ktoś, kogo nie widziałem kupę czasu, zwraca się do mnie z takim " co tam? " jak gdyby nigdy nic, to rozśmiesza mnie to, ale jak np. ktoś kogo nie widziałem z powodu siły wyższej, interesuje się ty co u mnie się działo przez cały czas, gdy nie mieliśmy kontaktu to nie widzę w tym nic złego.

Cytat:Rozumiem, może to ja jestem nie z tej planety. Są pewnie i tacy ludzie, co lubią pogadać od rzeczy.
Nie da się spędzić życia, rozmawiając non stop na poważne tematy, no litości. Jak się spotykasz z przyjaciółmi to nie żartujecie? Nie śmiejecie się? To w takim razie współczuję.

Cytat:Bardzo lubię i respektuję ludzi, którzy potrafią szanować słowa
Myślisz, że poeci, pisarze prywatnie rozmawiają tylko wierszem lub głęboką prozą ?


RE: Najpierw było słowo... A potem przestaliśmy je szanować... - Yerzay - 30-08-2014

Nie chodzi o sposób w jakim się wypowiadamy. Tylko w jakim celu. Z resztą, wszystko też jest uwarunkowane od sytuacji.


RE: Najpierw było słowo... A potem przestaliśmy je szanować... - Duśka - 31-08-2014

Cytat:Z resztą, może dlatego słowo honoru

Z jaką resztą?


A poza tym, wolę zwykłe "co tam?" niż "Witaj, mój drogi, internetowy przyjacielu, chociaż ciężko mi zadać konkretne pytanie, bo nie wiem, co u Ciebie działo się przez ostatnie dwa miesiące, ale – jeśli pamiętasz na czym wtedy skończyliśmy – może opowiesz mi, co się zmieniło?".

Edit
Ja rozumiem, gdybyś się doczepił do "poszłem", "włanczać", "batelnia" i tym podobnym. Ale do zwykłego "co tam?". Chyba lekka przesada.

Edit2
Uwarunkowane może być sytuacją, a od sytuacji może być zależne. <grammanazi mode: on>